Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
nienormalny
 
Po dziwnym piątku nadeszła sobota, leniwa, bezpłciowa, spędzona w łóżku... ustąpiła miejsca niedzieli, rozpoczętej ekspresowym biegiem z Sarą. Plany jak zwykle wyparowały trącone zdarzeniami. Z gorącym kubkiem w dłoni zapisałem na dysku trzy sezony „Allo Allo”.

Ciche pierdnięcie przesunęło kalendarz na wtorek... omijając poniedziałkową wizytę w skarbówce, wykreślając romantyczne popołudnie z formularzami PIT. Okropny ból brzucha nie pozwolił, zostawić samochodu w domu.



Słucham brzęczącego w oddali telewizora, bawiąc się cieniami powstałymi na ścianie. Oczy podrażnione godzinnym rozpalaniem pieca, jeszcze trochę pieką. Chciałbym zamknąć powieki, leżąc na podłodze zasnąć bez żadnego problemu.

W swojej fantazji płynąc.

Myślę sobie o pięknych drogach piekła, które dobrymi intencjami brukują. Zza kierownicy patrzę na rzeczywistość i żałuję, że naszych ulic nie da się samymi chęciami załatać.

Zapalam papierosa, kalkulując, jak dużo pieniędzy wyrzucam z dymem. Jedna z nielicznych w życiu rozkoszy, z której po prostu nie chcę rezygnować.

Umorusany samochód zdaje się prosić o myjnie. Jasna tapicerka wtopiła się w kolor piasku na dywanikach. Niby to tylko 30 minut z odkurzaczem w ręku, a brzmi jak cała wieczność. W myśl zasady „co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze” decyduję się na dwa dni wolnego.

Zmieszany weselnym zaproszeniem, nie wiem jak się zachować. Mój instynkt podpowiada, że bycie na ślubie Artura brata to dla nas wszystkich raczej kiepski pomysł. Wśród garstki ludzi, nie wtopię się udając fotografa z bazową „cyfrówką” w ręku. Rola szofera także odpada... czasy w których para młodych jechała zwykłym sedanem już dawno minęły... Bajkową karocą nie dysponuję... Boję się, że moja obecność, może im popsuć dzień, który powinien być idealny.

Nie potrafię odpędzić wrażenia chaosu, ale wiem, że często mam rację spoglądając na rzeczy, których mój partner nie dostrzega.  W takich momentach wyraźnie widzę, jak zgrany zespół tworzymy, uzupełniając wzajemnie swoje myśli.

Patrząc na tykający zegar zastanawiam się, czy wieczór da nam czas dla siebie. Potrzebuję kilku drobnych chwil odbicia od codzienności. Bez głosu zestawu słuchawkowego. Z realnym dotykiem Twoich dłoni.

Wilgotnego szeptu otulającego zmarznięte uszy. Krzyku zagłuszającego niepokój.
  • awatar XDXenia: bedzie dobrze ROBCIO GLOWA DO GORY POZDRO I CALUJE MOCNO:):*
  • awatar Myosotis_arvensis: ja bym nie radziła isc na wesele. <nie> to kiepskawy pomysl na obecna chwile.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

nienormalny
 
Rażony gejowską propagandą spędziłem noc u boku Artura, ostatnie takie wydarzenie moja pamięć datuje na pierwsze dnie tego roku.



Zdążyłem zapomnieć jak przyjemnie jest wsłuchać się w oddech drugiej osoby. Czuć ciepło innego ciała, patrzeć jak tuż przy Tobie, spokojnie zasypia.

Zapomniałem jak wygląda rano, z ledwo przebudzonymi oczyma, rozciągając się na pomiętej kołdrze. Brakowało mi tych chwil w milczeniu, które mimo braku słów, mówią wszystko czego pragnę usłyszeć.

Magię tej jednej nocy zepsuł dość upierdliwy kot, który swoim miauczeniem przypominał mi o nienawiści do jego gatunku. Osiem godzin z zamkniętymi oczyma wyobrażałem sobie pięćdziesiąt milionów sposobów na „przypadkowe” uśmiercenie tego stworzenia, by rano o wszystkim zapomnieć. Wyprowadziłem psa, korzystając z przerwy na papierosa, wróciłem z powrotem do łóżka... jeszcze chwilę czując bliskość, której z reguły nie ma.

Nadal nie umiem wyobrazić sobie takiej codzienności. Miłej rutyny, którą w kryzysie wieku średniego bym znienawidził.

Wracając do domu, obserwowałem ludzi stojących na przystanku, pusty autobus przemierzał most dłużej niż zazwyczaj. Pod moimi nogami lądowały promienie słońca, odbite od świeżego śniegu. Dopiero pod domem wzrok przyzwyczaił się do panującej dnia dzisiejszego jasności.

Z mijanych na ulicy twarzy w mojej pamięci zostały oczy młodej Azjatki. Promienny uśmiech, który odwzajemniłem. Moment refleksji nad jej urokiem i myśl, że chwiałbym chociaż na chwilę związać się z krajem kwitnącej wiśni. Przeżyć rok w Tokyo, odwiedzić znajomych z Osaki, zaszaleć na koncertach japońskiego electro. Po wszystkim z prawdziwym multimedialnym kombajnem w ręku, wrócić metrem do Artura.

W sterylnie szklanym mieszkaniu poczuć jak znika bariera czasowa.

Odcienie szarości rozbić połyskującym kolorem bordo. Wtopić się w technologiczną ekstazę.

I z jego zapachem u boku patrzeć jak zza budynków wychodzi słońce.

Spoglądam na barwy za oknem, łykając wzmocnioną likierem kawę. Zamykam zmęczone powieki wracając do swoich obowiązków.
  • awatar XDXenia: PIEKNIE NAPISALES ROBERCIKU POZDRAWIAM CALUSKI PIEKNY:):*
  • awatar XDXenia: SUPER PIOSENKE WRZUCILES:d:*
  • awatar malowanyptak: Mam zupełnie to samo w głowie,chciałabym żebyś był moim bratem.A co do wczoraj to masz mój głos.Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

nienormalny
 
Mój partner we wczorajszej rozmowie stwierdził, że przyda mi się obejrzenie kilku dokumentalnych filmów dotyczących życia gejów i lesbijek w Polsce...



Po lekturze broszur, ulotek oraz dogłębnej analizie materiałów wideo stwierdzam, że XXI wiek spogląda na nas zza okna, a Polska tkwi swoją mentalnością w średniowieczu. Międzynarodowe filmy pokazujące ogrom problemu tak naprawdę stworzonego z dupy (dosłownie i w przenośni) kreślą nasz kraj jako siedlisko zacietrzewienia i niczym nieuzasadnionej agresji. W takich chwilach po prostu wstyd mi, że jestem Polakiem, bo nie oszukujmy się powodów do dumy nie ma.

W sumie jak zwykle mi to zwisa, poza drobnym szczegółem, który promuję od rana na GG. Chciałbym, żeby każdy z moich znajomych poparł petycję o legalizacji związków partnerskich. Wiem, mnie pewnie to się do niczego nie przyda (Wam zapewne też nie), ale inni mogą bardzo potrzebować takiej stabilności. Z resztą nie chodzi tu o fanaberie, a o zwykłe uznanie faktu, że wszyscy jesteśmy sobie równi. O zgrozo, pedał próbuje udowodnić, że niby też jest człowiekiem. Nieprawdopodobne.

Ankietę znajdziecie pod adresem wszyscynatak.pl/ co prawda trzeba podać swój e-mail, miasto oraz imię i nazwisko, ale dane te nikomu nie będą przekazywane. Więc absolutny luuuuzzz, co najwyżej jeden tęczowy spam więcej ;)

Słuchając słów nieszczęśliwych ludzi zrobiło mi się przykro. Nie mogę zrozumieć jak w ogóle sfera intymna może wpływać na stosunki formalne zainteresowanych.

Po raz kolejny zadaję sobie pytanie, czy naprawdę takie ciekawe jest życie seksualne otaczających Was osób?

Po raz kolejny nie znajduję odpowiedzi.

Patrzę jak smugi słońca schodzą po brudnych blachach samochodu. Słucham krzyku wentylatora, czuję chłód wtłaczany do wnętrza.

Nie potrafię wyjść swoimi planami poza obręb dnia dzisiejszego. Prawdopodobnie nigdy nie będę mógł pozwolić sobie na komfort „normalnego” życia. Profesjonalnie ukrywając własne emocje.

Podobnie jak miliony ludzi tak i ja nie wybierałem ścieżki swojego istnienia. Koloro-odporny staram się iść nią zgodnie z własnymi wartościami. I to nie może w żaden sposób mnie skreślać.

Propaganda zaściankowych polityków, tworzy nazistowski raj dla ogolonych karków wyrywających siuśmajty na trzydziestoletnie modele BMW (LPG edition). Bo przecież lepiej zaliczać panienki, ćpając pod dyskoteką, niż prowadzić jakże złą rodzinę homoseksualną, w której zapewne tworzą się same patologie i skrzywienia.

Patrząc na statystyki krajów bardziej rozwiniętych, prawda okazuje się inna. Homoseksualiści nakręcają gospodarkę, a ich pieniądze nie są „zaHIVione” jak mawia Cejrowski. Płacimy takie same podatki, pracujemy równie ciężko i uczciwie, a w życiu kierujemy się identycznymi wartościami co osoby heteroseksualne. Jasne, jak w każdej społeczności zdarzają się wyjątki łamiące wszelkie konwenanse, ale przez pryzmat jednostki nie ocenia się ogółu...

Zanim krzykniesz „pedał”, zastanów się czy ten pedał nie miałby epitetu dla Ciebie. Jestem przekonany, że swoją świętością nie odbiegasz od współczesnych standardów.

Słowa nie zabijają, sprawiają tylko dyskomfort.

Chociaż może najwyższa pora wyjść ze starej szafy i mówić otwarcie o swoich potrzebach. Bez promocji wizerunku, stylu, modelu życia. Z tej samej gliny lepione, powstają różne naczynia, każde z nich ma swoje przeznaczenie, jest równie ważne, a jego powstanie zostało czymś uzasadnione.

Nie będę wgłębiał się w jałowe szczegóły, because „all I can say is eh, EH!”

Naprawę świata zaczynasz od siebie. I nie, dupa mnie nie boli, chociaż załączona fotografia mnie rozbawiła.
  • awatar XDXenia: okropny plakat jak moga:(
  • awatar Myosotis_arvensis: dopisek swiadczy o poziomie wystawiajacego. dlaczego kobiet sie nie pyta czy ja dupa boli po analu lub cipa od normalnego seksu? hm?! dlaczego?:) ah ta nasza polska mentalnosc zasciankowa.
  • awatar Kinney: Ciekawe zdjęcie. Jak już pisałem na jakims swoim blogu słowo "pedał" Mnie nie boli. Znam swoją wartość i wiem ze niejednokrotnie mamy łatwiej (np. nie użerając sie z kobietami - oczywiście nie wszystkie są "złe"). Sam o sobie mówię pedał - ale mówię to z dumą. Lubię swoją inność, choć to nie jest nawet inność... Jesteśmy normalni a ja nawet uważam że jesteśmy lepsi od heteryków w pewnym sensie bo np. nie szerzymy nienawiści.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nienormalny
 
Komentarz do wpisu A ja będę Twym aniołem… dodanego przez (ab):

Ku mojemu zaskoczeniu podwyżka czynszu o 3,5% przeszła bez większych problemów, bo żali do takowych nie zaliczam.

Długa, dość szczera jak na mnie rozmowa z Mirkiem obróciła moje myśli w bezbarwny chaos. Może lepiej nie wnikać w proste życiowe prawdy?

Promienie słońca zaszły za horyzont. Mały telewizorek błyszczy chłodnym błękitem, humor oscyluje na krawędziach mojej wytrzymałości. Żyleta wyrzucona z obrębu biurka leży w wymownym milczeniu.



Odpowiadając na pytania, nie umiem nakreślić przyczyn tego kim się stałem. Splot różnych wypadków utwierdził mnie w byciu sobą. Jak każda dorosła osoba, tak i ja pozostawiam w przeszłości szereg błędów na których uczyłem się samego siebie. Nie robiąc bilansu strat, wyrzuciłem żale w niepamięć.

Stojąc twardo na ziemi, jestem księgą pisaną na nowo.

W perfekcyjnych marzeniach widziałem świat oczyma zagubionego chłopca. Niezgrabnie zaczynając każdy szczegół który po czasie pomyłką nazywałem. Dość szybko nauczyłem się rzeczywistości. Odkryłem smak prawdziwego uśmiechu, który przeplatały chwile boleśnie gorzkich łez.

Moje dzieciństwo nie było traumą, chociaż braku koloru mu nie zarzucę.

Tata, był znanym biznesmenem, co w praktyce oznaczało, że widywałem go jedynie podczas cotygodniowych wizyt w kościele. Mama, z rozbudowaną schizofrenią burzyła każdy beztrosko upływający dzień.

Po nieudanej próbie porwania mnie spędziłem długie miesiące z towarzyszącym radiowozem w tle. Cztery otrute psy jednego roku, nauczyły mnie przelewać uczucia na sprzęt. High-end’owy odtwarzacz kasetowy stał się kompanem kolejnych szybko przewiniętych lat. Słowo „kocham” ustąpiło miejsca zabawce kupionej by zdjęła problem z głowy rodziców.

Zrozumiałem, że azyl, to miejsce w którym jestem samemu. Ojciec lecząc swoje kompleksy postawił dom, którego do dzisiaj się wstydzę... matka corocznie pakowała walizki, grożąc, że się wyprowadzi. Gdy miałem lat kilka podobno próbowała zabić brata i mnie... Nie wiem ile w tym prawdy, bo to słowa, które ojciec od czasu do czasu przytacza starając się nakreślić swoją wielką troskę.

Wakacji nigdy nie było, przyzwyczajony tym faktem, w dorosłym życiu sam z nich rezygnuję. Czego znajomi nie potrafią pojąć.

Zmiana samochodu wiązała się z wyrzuceniem mnie z domu. Z muzyką w tle spędzałem kolejne puste noce.

Brat rozpoczął przygodę z narkotykami, ja przelałem emocje na sprzęt. Może to dziwne, ale Panasonic stał się moją rodziną. Firma znaczyła więcej niż ciągle zmieniające się twarze.

Kolejne żądanie okupu, rzuciło podejrzenia na mnie. Kilka nocy w areszcie, szybkie śledztwo, które znalazło sprawcę, cichy powrót do domu. Słowa „przepraszam” nigdy nie usłyszałem, przyzwyczajony do braku jakichkolwiek emocji.

Próbowałem zrozumieć siebie, szukając kogoś podobnego. Nie zrozumiałem.

Mój pierwszy samochód... kolejny zawał ojca... awantura na szpitalnym korytarzu.

W domu wybite okno, podrzucona zatruta kiełbasa i kolejny kaligraficzny list z fetyszami. Groźba, że gdy nie znajdziemy pieniędzy, Karol, bądź ja zostaniemy zarażeni HIV. Obława policji... żadnego więcej efektu.

Kolejny rok w naszej rodzinie.

Przecięte przewody hamulcowe Reni. Następne wizyty w sądzie.

Rehabilitacja, odwyk Karola, próba ratowania rodziny. Kilka tygodni przespanych w samochodzie, parę nocy u znajomych... mnóstwo kolejnych chwil z Panasonic’iem. Znowu marka wracała ze mną po napadzie, była w drodze do sądu, powrocie z aresztu, nie zawodziła, gdy ludzie odchodzili. Przenośny odtwarzacz płyt CD był przy mnie na badaniach, walczył gdy ja nie radziłem sobie z nowotworem. Japoński telefon z obcą osobą po drugiej stronie słuchał tego, czego rodzina nie chciała.

Dzisiaj. To wszystko zostaje w tyle. Nie potrzebuję substytutu swojego marzenia. Jak zakupoholik na odwyku, nie zaglądam na strony producenta (dobra zaglądam, ale pod kontrolą)...  układając życie z kimś kogo nie umiałbym stracić. Uczę się kochać, odstawiając firmę na boczny tor. Jest mi ciężko, brakuje poczucia bezpieczeństwa, świadomości tego, że należę do kogoś. Czuję się troszkę jak bezpański pies, ale staram się z całych sił dać Arturowi, to czego nigdy nie dostałem. Kiedyś zapewne nauczę się tego jak powinna wyglądać miłość. Póki co, cieszę się z drobnych kroków, które nazywam sukcesami. Pierwszy raz człowiek stał się dla mnie ważny...

Patrząc za siebie, mówię otwarcie, Panasonic sprawił, że nie mam czego się wstydzić, czego żałować, nie piłem, nie ćpałem, nie puszczałem się.

Znalazłem coś, dzięki czemu chociaż przez chwilkę mogłem udawać normalność.

Nadal nie umiem okazać uczucia, w dalszym ciągu nie potrafię przyznać jak bardzo tego uczucia potrzebuję.

Zamykając oczy widzę Twoją twarz. Potrzebuję bliskości. Drugiego człowieka... nie marki, która zawsze przy mnie zostanie.

Chwytam kadry przeszłości, budując życie na nowo. Sukcesywnie patrząc na zdrowiejące układy rodzinne.

Na imię mam Robert, jestem nienormalny, w swoim szaleństwie zostając prawidłowym.
  • awatar *złośnica: brak słów...ale wiesz,że jestem gdzieś tam...ale zawsze z Tobą :*
  • awatar Edox: @*złośnica: to prawda brak slow, bo jak tu znalezc te odpowiednie...
  • awatar Veneno: No to pojechałeś Robercik. Aż się Veneno rozbeczała. :*
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nienormalny
 
Rozpocząć dzień fizycznie... bezcenne. Jeszcze wyjmuję wbite w różne miejsca dłoni drzazgi.

Z coraz częstszymi atakami słabości, powinienem iść do lekarza, ale jak zwykle brakuje mi czasu, więc przekładam na nigdy nie nadchodzące jutro.



Zamykam swoje oczy myśląc jak łatwo mną manipulować... chociaż nie, lepszym stwierdzeniem będzie to jak łatwo daję sobą manipulować. Wrzucając świat do plastikowej butelki, którą kiedyś przetworzę ponownie.

Jestem płytki jak brodzik dla raczkujących dzieciaków, a w mojej głowie prócz chwili spędzonych z Arturem jest tylko wielka 150” plazma marki Panasonic wykonana w trójwymiarowej technologii pełnego HD.

Ja wiem, że marka to nie wszystko, a przedmioty codziennego użytku są tylko rzeczami, które od czasu do czasu zmieniamy... lecz bycie dorosłym wymaga od nas wynajdowania alternatywnych źródeł zaspokajania swoich wewnętrznych potrzeb. Co też sukcesywnie robię.

Gdzieś przeczytałem pytanie, czy gej może być homofobem... patrząc na mnie, twierdząca odpowiedź nasuwa się sama. Jestem jak Spiderman obdarzony arachnofobią. Taki polski Superman bojący się latania.

W moim życiu jedynym człowiekiem tęczy może być tylko partner. Wakat zajęty, naboru nie będzie. Oczywiście, żeby dokopać leżącemu, moja połowa jabłka jest biseksualna. Ot taki żart tych na górze, którzy patrząc na moje nadpobudliwe życie szczają na siebie wzajemnie. No bo po co ab ma być zazdrosny o jakiegoś faceta, gdy może być zazdrosny o całą chodzącą po świecie ludzkość?

Bardzo zabawne panowie. Tyle, że ja umiem się odwdzięczyć za wszystko.

Mojej irytacji dopełnił znaleziony przez przypadek blog. Dziesięć minut czytania ilu osobom autor dał dupy utwierdziło mnie w byciu zatwardziałym homofobem. Patrząc na takie twory nie dziwię się, że ludzie darzą nas nietolerancją. Powiedzmy sobie otwarcie. Nie każdy gej daje dupy za precelki, nie każdy szczyci się ilością zaliczonych partnerów, w końcu nie każdy ma ambicję zostania gwiazdą amatorskiego porno klasy D.

Może Was zdziwię, ale nie wszyscy lubimy damskie ciuszki i żeńską formę wypowiedzi.

Idąc dalej myślę, że nie różnię się zbytnio od kolesia który mija Cię na ulicy. Nie gapię się w rozporki innych, nie macham rączką na pożegnanie... A w mojej głowie znajduje się masa ciekawszych rzeczy niż obłożony dolarami penis.

Kończąc rutynowy przegląd pingera, natknąłem się na zdanie „angela” który nie wiem czemu nazwał mnie „tym jedynym”. Przypomniałem sobie zakochaną w Filipie Bobku Yo!Annę, która godzinami potrafiła nakreślać mi jak pięknie by było, gdyby ten, wyszedł z jej telewizora.

Czy tylko ja słucham magicznych zaklęć szeptanych w przerwie na reklamę? Przecież każdy powinien wiedzieć, że „takie rzeczy tylko w Erze”... a my, dożywotnio związani z pomarańczą...

Z drugiej strony tkwiłbym dalej w jaskini gdyby nie potęga marzeń naszych odległych przodków.

Patrząc na cofających się w rozwoju ludzi, mam ochotę zamknąć się we wnętrzu wielkiego kokon’a i z tabliczką czekolady przewinąć świat do końca.

Później z ocalałych resztek zbudować szałas i z gołym „pisorem” na wierzchu wpierdalać banany z drzewa.
  • awatar XDXenia: uwielbiam czytac twoje wpisy super sa:D:*
  • awatar gościówa: czy jest coś czego żałujesz? tak całkiem poważnie pytam, z ciekawości. nie pytam o rzeczy w stylu "zepsucie telewizora marki Panasonic", tylko o te mniej ludzkie, bardziej emocjonalne. w końcu takie też Ci się zdarzają, mam nadzieję.
  • awatar inspektor: Mądre, dojrzałe i bardzo mi się podoba.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nienormalny
 
Znowu sypie śnieg... otulając mój tyłek irytującym mrozem. Poranna wycieczka do krainy rozkoszy zwanej potocznie ZUSem zostawiła masę papierów i obowiązek dopłaty ośmiu złotych.

Czuję nadchodzące przeziębienie.

No i już wiem, że zaręczyny Mirosława, nie były żadnym żartem. Półroczna znajomość z nijaką Justyną zaowocowała w dalece idącą decyzję, skutkiem czego otrzymałem zaproszenie na ślub. 11 września 2010 roku, w Bydgoszczy. Eh, no tak, powinienem się cieszyć, może gdzieś w głębi to robię, ale na wierzchu... zwyczajnie płakać mi się chce.



Dziwny jestem, nie bez powodu mam nick „nienormalny”. Przez kilka lat swojego życia nauczyłem się, że pewne rzeczy zostaną niezmienne. Jedną z nich było... wieczne „singlostwo” Mirka i moje. Nam obu zdarzały się związki, ale nigdy dotąd szczęśliwe zakończenia.

Byłem pewien tak samo jego przyszłości jak i mojej, a tu... taka niespodzianka. Wiem, nie umiera, a ja zyskuję nową znajomą. Jakoś tylko nie poprawia mi to humoru ;/

Bla, bla, bla.

Starzeję się i tyle, ale spotkania przy piwie nie będą już takie same. Eh. Nawet nie chcę myśleć jakie zmiany dla mnie świat przygotował.

Chociaż nie, przecież myśleć nie muszę. Będzie jak zawsze :D

Co dalej? Śmiać się czy płakać? Pewnie znowu przesadzam. W tym tempie naprawdę zostanę ogrodnikiem. Ciekawe tylko czy na oficjalnym druczku piznie mi zabranie osoby towarzyszącej.

Póki co japoński POP wtłaczany do mojej głowy, próbuje przekazać górnolotne idee.

Zapalę papierosa, za swoje niedzisiejsze poglądy. Przestanę marnować nerwy na problemach, których on nie dostrzega.

Z nosem w biurowych bzdetach udam, że czas mnie nie ruszy... zmarszczki usunę programem graficznym... a potem umrę w importowanym samochodzie z dogiem niemieckim na tylnej kanapie.
  • awatar XDXenia: TO JA POJDE Z TOBA NA TEN SLUB TWOJEGO KOLEGI:D
  • awatar XDXenia: zajefajna piosenka taka slodka:):*
  • awatar XDXenia: umre z dogiem niemieckim na tylnej kanapie dobre:D
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nienormalny
 
Zlepki postrzępionych myśli kołaczą na dnie serca. Wielka przeprowadzka plików zakończona sukcesem.

W drodze do pracy złapał mnie skurcz, potwornie przypominając o zeszłotygodniowej nocy na pogotowiu. Zaczynam wierzyć w słowa lekarza, że jeśli się nie postaram, przed trzydziestką czeka mnie pierwszy zawał. Nie wiem tylko czy mam czas na to całe „staranie się”... no bo chęci na pewno nie mam.



Zwalniając kroku, zaliczyłem spóźnienie. Nikt tego nie dostrzegł – zaleta samodzielnej pracy (chłopaki mają zlecenie). Przed dziesiątą oczyściłem kocioł C.O., by godzinę później cały ujebany węglem spojrzeć z dumą na buchające w jego wnętrzu płomienie.

Następną godzinę życia zabrał rozruch komputera. Zawsze kiedy jest mi potrzebny... miliony „niezbędnych” aktualizacji spowalniają jego wydajność.

Nim się obejrzałem strzeliła trzynasta. Poza sześcioma petami w popielniczce nie zrobiłem nic.

Światło przygasa przed moimi oczyma, a ja widzę świat jak we śnie.

Powoli sącząc kawę brnę przez następny nienaturalnie ciężki dzień. Z kalendarza wynika, że mamy środę. Cholera znowu nie mam pojęcia co zrobiłem z wtorkiem.

W wieku dwudziestu-siedmiu lat mam pamięciowe dziury, jak mój, 78 letni tata. O, przypomniało mi się co zrobiłem z wtorkiem :D wczoraj były przecież urodziny mojego rodziciela. I zapowiedzi, że za dwa lata, okrągłą rocznicę trzeba będzie uczcić wynajmując lokal (takiego wała, ojciec pokazał, więc luuuz).

Myślę sobie czasem, że my nigdy nie przeżyjemy jeśli nie staniemy się choć trochę szaleni.

Sęk w tym, że moje szaleństwo chyba jednak wymyka się spod kontroli. Zaczynam stopniowo nabierać wielu dziwnych manier, które mimo najszczerszych chęci zakorzeniają się wbijane w mózg.

Zdecydowanie zbyt dużo czuję. Pierwszy raz w życiu docierają do mnie słowa, które były niby zrozumiałe, ale wylatywały zaraz po skończeniu swojego brzmienia.

Polubiłem Paris Hilton, różowy kolor (chociaż dalej trudno mi w to uwierzyć) i slogan Skittles (touch the rainbow, taste the rainbow). Stałem się zazdrosny, milczenie popierając różnymi teoriami spiskowymi (sic!). Wtopiłem się w szablon mentalny przeciętnego Amerykanina... a jedyną odróżniającą mnie cechą od takowego jest waga, no i może to, że większości debilizmów zamieszczanych na YouTube bym nie popełnił. Chociaż nie mam pojęcia co będzie za rok.

W dalszym ciągu nie robię planów, ale zaczynam marzyć. Eh, a to jak każdy wie dość mocna oznaka słabości.

Pracuję cały dzień, a gdy przychodzi czas odpoczynku... leżę w swoim łóżku, słuchając oddechu pasa, spadam w głęboką przepaść. I tylko kiedy śpię, widzę Ciebie w śnie.

Rano... zastanawiam się o co znowu kaman i ze strumieniową transmisją audio pokonuję kolejny dystans.

Dzisiaj się nie boję... bo doszły mnie słuchy, że J23 znowu nadaje. Więc śpiewam pocieszne „hands up, baby hands up, give me Your heart gimme, gimme :P” o losie, za cztery dni święto murarza ;(

A biedna Ewa Sonnet po raz enty oddaje ciało w swojej piosence (I R&B). Ta swoją drogą musi być przeorana, Dzyń chill out, my pierwsze dziewice pingera, nigdy tego nie zrozumiemy ;)

„Alleluja i do przodu” jak mawia maślaczek.
  • awatar XDXenia: jestes boski w tym swoim pisaniu kocham je czytac:):*
  • awatar XDXenia: ;8*:*:*
  • awatar aniołowy: Po pierwsze: gratuluję postępu w nauce i (o losie!) wygranej w godzinnej walce z kotłem C.O. (obsługa kuchenki zaliczona) :P Po drugie: z tego co pamiętam, nie wiem jak Dzyń (ukłonik ;P), Ty na pewno nie jesteś już dziewicą :D Po trzecie i ostatnie: na pamięć dobra jest czekolada, więc posada degustatora czekolad jest dla Ciebie jak najbardziej odpowiednia :P :P :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nienormalny
 
Uprzedzając wydarzeń bieg, wrzucam ważne dokumenty na mojego chomika. News’em poniedziałku stała się wiadomość o zaręczynach Mirka. Tym krótkim sposobem zostałem jedyną osobą z mojej klasy nie będącą w formalnym związku.



I znów mnie naszła refleksja. Przez krótki pobyt na portalu społecznościowym ułatwiającym ludziom kontakty z kolegami szkolnych lat... dowiedziałem się informacji kompletnie mnie nie interesujących. Nie mam pojęcia jak kto wygląda teraz, ani czym się zajmuje... Zalała mnie lawina fotografii mężów/żon i dzieci.

Z kolorowych obrazków i pokracznych komentarzy zamieszczanych hurtowo pod nimi, wiem w sumie, że życie dorosłego człowieka ogranicza się do ekscytacji czynami innych.

Dlaczego?

W mojej opinii powinniśmy rozmawiać o sobie. Naszych posunięciach, sukcesach, porażkach. W końcu spłodzenie potomka nie jest czynem wymagającym jakichś specjalnych umiejętności, a w życiu... mamy jeszcze całą paletę celów, jakim powinniśmy sprostać.

Przez chwilkę zastanawiałem się jak wyglądałoby spotkanie klasowe... Gdzie w przypadku moich znajomych obowiązkiem jest przyjść ze swoją połówką (co jest lekko mówiąc chore i bez sensu).

Na myśl nachodzi mi wioskowe szaleństwo kisielowatych majtek.

Pewnie zrobiłbym furorę, przecież szalenie modnym gadżetem jest gejowski znajomy... a jeśli do tego jest w związku, bosh, to normalnie większy szpan niż importowany Volkswagen Golf trzeciej generacji.

Nie wiem tylko czy takie zainteresowanie do końca mi odpowiada. Poszedłbym sam, oszczędzając Arturowi niepotrzebnego nikomu cyrku... albo darowałbym sobie także (tego wątpliwie przyjemnego doznania), profesjonalnie zasłaniając się pracą.

Patrząc na to wszystko, brakuje mi słów. Po prostu. Nikogo nie interesowały moje plany, kroki jakie stawiam by móc je zrealizować czy rzeczy, którymi żyję. Wiadomości ograniczały się do pytania, dlaczego się nie „ochajtałem”, które po prostu zlewałem z resztkami wczorajszej zupy.

Rozumiem, że łączyło nas sporo radości, równie dużo kłopotów i kilka zbędnych przygód, ale wracając w moje życie po latach... nie masz po prostu prawa deptać mojej intymności.

Może nie jestem zwykłym „nienormalnym”, a już po prostu ostro pojebanym?

Nieważne. Wiem, że są miejsca w sieci, do których po prostu się nie przekonam. Jednym z nich jest górnolotna nasza-klasa.

Czas zaciera wszelkie więzy. Szkoda, że ludzie zmieniają się, tak bardzo ograniczając swoje myśli.

Momentami myślę, że tylko ja opieram się płynącej rzece, wierząc dalej w te wszystkie fetysze dorastającego chłopca.

Częściej boję się, że tylko ja nie mam ułożonej reszty swojego życia.

Bezmyślnie podporządkowany reklamie, położę dłonie na obszytej krowią skórą kierownicy... Turn on, Tune in... bo przecież… Ford. Drive One.
  • awatar Magdalena...: Widzę przemyślenia typu "co się stało z naszą klasą(...)" miało być fajnie a jest wręcz przeciwnie. Podzielam Twoje zdanie, nie chcę oglądać zdjęć śp kota, pod tytułem moja pierwsza kupa, mój pierwszy ślub a 3 miesiące później rozwód... Ludzie są chorzy... A spotkania klasowe do bani, bo dokładnie jak napisałeś wszyscy zabiorą swoje "drugie połówki" żeby się nimi pochwalić, a mnie osobiście nikt nawet na takowe nie zaprosił, bo organizują je te osoby, które zawsze każdemu obrobią dupę i są fałszywe...
  • awatar Cipi: żałosne te ludziska i te ich zdjęcia ...przy samochodzie....z psem/kotem/chomikiem(niepotrzebne skreślić)..ze starym swoim który na zdjątku jest sweet..a na co dzień huj zbolały...z dzieciakami( bachory które w dupe dają ile wlezie)...na kanapie skórzanej u sąsiada..itd...pfffff...dziady polskie i tyle...a jeden drugiemu by nóż w plecy wsadził... :p :d
  • awatar chils87: wszystko dla ludzi...jest przechwalstwo kto co komu gdzie dlaczego...ale jest i pozytek z tego serwera...odzyskac stare kontakty na ktorych czasem moze zalezec czlowiekowi a ma sie za malo czasu zeby w inny sposob szukac.Pozatym czysz nie zycie(pazernosc)czlowieka nie polega na tym zeby sie pokazac??/tu daje kreche za zdjecia wsadzane komentarze w stylu swwet malenka kocham cie dawane przez 12 i inne mlode osoby...brak zycia wlasnego - jak jest nk to po co prywatnosc-spotkania??buziak (ab za twoje podejscie do zycia!!!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nienormalny
 
Burość bladego dnia odbita śniegową taflą wpada do biura. Zimowy chłód, ustępuje miejsca nicości... w moim wnętrzu kiełkują wątpliwości dotyczące następujących po sobie dni.



Zawodowo coraz pewniejsze stawiam kroki. Żałując, że doba ma tylko 24 godziny. Patrzę na rozłożoną paletę barw GIMP’a i podświadomie wybieram te, wpadające w szarość.

Zakończyłem katalog, nie znajdując w nim większych defektów. Oddałem smutno czarne wizytówki do druku, rozstałem się z Yo!Anną, finalizuję składanie wniosków o dotację dla firmy.

Myślę o Arturze, demonizując jego przeszłość. Widzę jego twarz, czarne włosy, ciemne, rozmarzone oczy. Czuję zapach wczorajszego wina, doprawiony sporą ilością jedzenia. Do uszu wracają echa niedzielnej rozmowy z mamą... która po trzydziestu latach związku stwierdziła, że dopiero od pięciu lat jest prawie dobrze.

Swoją historią ostrzegając mnie przed pochopnymi krokami. Boże, żeby ona wiedziała jak dużo jej syn myśli, nie oskarżyłaby mnie o robienie czegoś pod presją chwili.

Wracając do układania książki o życiu Mariusza, zdaje mi się, że któregoś dnia znajdę siły by zmierzyć się z całą przeszłością Artura, budując z niej obraz, może hołd, albo zwykły skletek słów przesiąkniętych moimi emocjami. Tym razem pokonam siebie, tworząc lepsze, odpowiadające „nam” zakończenie.

Kiedyś nauczę się dorosłości.

... póki co mam: poniedziałek, 8 lutego 2010 roku. Zapchany katarem nos. Komputer z pracującym w tle Excel’em, Word’em, FrontPage’em GIMP’em, Winamp’em i kilkoma innymi spowalniającymi system programami.

Moje usta czernieją od kawy, głowa puchnie od kiczowatej muzyki, mam ochotę krzyczeć wielo-znaczeniowe GO, GO!
  • awatar Kirimi: fajna piosenka :D
  • awatar pannamarta: A to krzycz do woli:) Ja żałuje,że doba ma 24h!
  • awatar aniołowy: Tatku, Ty po prostu za dużo myślisz :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nienormalny
 
Bosh, przeczytałem najnowsze porady seksualne Radia MaRyja i już wiem, że nie tylko za ściemy zawarte w katalogu pójdę do piekła. Nie martw się. Wylądujesz tam razem ze mną ;]



Swoją drogą, to chyba dobra wiadomość... bo przecież w czeluściach Lucyfera nie zdarzy mi się zmarznąć, no i nie będę musiał całą wieczność śpiewać debilnych pieśni chwalących jakiegoś zakompleksionego kolesia z potrojeniem jaźni.

Z drugiej strony zrobiło mi się przykro, że coś dla mnie naturalnego, będącego dużą częścią mojej osoby jest tak odbierane przez społeczeństwo.

Nie jestem fanem książek, broszur i innych skletek liter, ale z lekcji biologii pamiętam, że wiele zachowań, których katolicy się wypierają leży w ludzkiej naturze.

Kątem oka zerkam na cennik kościelnych usług w jakiejś zapyziałej wsi. 1650,- PLN za pogrzeb i abonament roczny w wysokości 50,- PLN za to, że ktoś chce uczęszczać do komunii... Śmiech politowania wskakuje na usta. Naprawdę dziwię się, że są jeszcze osoby, dla których instytucja kościoła jest potrzebna. Czyż Wasz mesjasz nie mówił, że modlić możecie się wszędzie, a gdzie kilkoro jego umiłowanych tam i on?

Po co robić cotygodniową szopkę kolorowych ubrań, pokazując sąsiadom, że jeszcze nasz portfel nie wykitował?

W ogóle nie czaję dlaczego ludzie tak dużo energii marnują by zamanifestować, to co właśnie mniej lub bardziej gorliwie robią?

Coraz większą pokusą staje się spakowanie namiotu do mojego samochodu (rzecz jasna z top 10 gejowskich aut, podziękowania dla roducenta, który uzyskał tytuł "gay friendly" sic!)  włożenie tęczowej flagi na antenę i zrobienie ordynarnej jajecznicy (jako dania podstawowego mniejszości seksualnych) na parkingu Ojca Dyrektora... ale najpierw zadzwonię do Allianz żeby podwyższyć składkę AC.

Nadeszła smutna chwila, w której muszę zgodzić się z Dodą. Biblię napisali kolesie, przesadzający z winkiem, albo innego rodzaju ziółkami.

Twoja religia, Twój fetysz, mnie rzecz jasna nic do tego, no tak. Tyle, że tego typu historie powinny działać w dwie strony. Dlaczego tak nie jest?

Na imię Allacha. Wypisują takie dyrdymały, a później się dziwią, że tęczowa społeczność gejów i lesbijek to w 90% ateiści.

Z pozytywów... jakiejś amerykance objawiła się Maryja na chips’ach Lay’s.

Bomba, kurwa, bomba. Szkoda tylko, że niewypał.
  • awatar XDXenia: BUHAHAHA MAM W DUPIE RADIO MARYJA I RYDZKA :D DOBRZE TU NAPISALES:):*
  • awatar fuksiara: (ab), połechtałeś moją próżność Jestem zaszczycona :)
  • awatar inspektor: :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.