Jeden rozbrajająco szery tekst, skutecznie wybił moje myśli. Mimo, długiego czasu, spędzonego z czerwonym portalem w tle, w dalszym ciągu nie uodparniam się na beznadziejne rozumowanie wyzwolonego geja.
Być może… szukam dziury w całym, ale informacja, że ktoś lubi „spuszczać się” w usta swojego partnera jest dla mnie nie do przyjęcia.
Chyba, że to ja skrzywiony swoimi zasadami, szukam… ludzi, którzy nie istnieją? Jakkolwiek działam, nie zniżę się do poziomu oscylującego wokół rynsztoku.
Wieczorami, księżyc… przesuwa się bliżej. Z komputerem na brzuchu podglądam jego piękno. Jakby duszę swą uskrzydlić… na nowo rodząc oblicze…
Zamykam ciszą usta.
Marzy mi się odmiana. Zwykła, stabilna, momentami nudna.
Taniec zmysłów, skąpanego deszczem miasta.
Z nieodpartym trudem, przyznaję przed samym sobą, jak bardzo brakuje mi ciepła. Chwili słabości, ukazującej kruchość stworzenia, którym jestem.
„Kamień milowy” zastyga w milczeniu.
Otrząsam pusto głową. Sytuacja którą kreślę, staje się modlitwą.
Trzeźwym myśleniem ważę krok następny. To wszystko sprawia, że czuję jakbym dopiero uczył się chodzić… nieświadomy ciążenia ziemskiego, przeszkód na chodniku… kilku innych detali komplikujących jakże prostą czynność.
Za dnia, zastanawiam się, po kiego chuja, ludzie wstydzący się swojej twarzy, składają mi propozycje, dziwiąc się, że odmawiam?
Po kiego chuja odmawiam, miast po prostu olać temat…
Nieistotne. Jeśli kogoś interesuje jedynie mój penis, wystarczy mu info, że jest, duży, piękny i całkowicie nieosiągalny. Podobnie z resztą jak głowa.
Wybiegam planem w jutro. Ogarniając weekend’ową wycieczkę w ustronne miejsce. Z nieświadomą Yo!Anną i garstką przypadkowo spotkanych osób.
I can make you nice and naughty. Be a devil and angel, too. Got a heart and soul and body. Let's see what else can I do?
Tylko po co? da, da… da, da, darara.
Piękne jest to, że ja nawet nie aspiruję do roli księcia
jestem takim, prostym stajennym, któremu dobrze, bez błękitnego koloru krwi.
Być może… szukam dziury w całym, ale informacja, że ktoś lubi „spuszczać się” w usta swojego partnera jest dla mnie nie do przyjęcia.
Chyba, że to ja skrzywiony swoimi zasadami, szukam… ludzi, którzy nie istnieją? Jakkolwiek działam, nie zniżę się do poziomu oscylującego wokół rynsztoku.
Wieczorami, księżyc… przesuwa się bliżej. Z komputerem na brzuchu podglądam jego piękno. Jakby duszę swą uskrzydlić… na nowo rodząc oblicze…
Zamykam ciszą usta.
Marzy mi się odmiana. Zwykła, stabilna, momentami nudna.
Taniec zmysłów, skąpanego deszczem miasta.
Z nieodpartym trudem, przyznaję przed samym sobą, jak bardzo brakuje mi ciepła. Chwili słabości, ukazującej kruchość stworzenia, którym jestem.
„Kamień milowy” zastyga w milczeniu.
Otrząsam pusto głową. Sytuacja którą kreślę, staje się modlitwą.
Trzeźwym myśleniem ważę krok następny. To wszystko sprawia, że czuję jakbym dopiero uczył się chodzić… nieświadomy ciążenia ziemskiego, przeszkód na chodniku… kilku innych detali komplikujących jakże prostą czynność.
Za dnia, zastanawiam się, po kiego chuja, ludzie wstydzący się swojej twarzy, składają mi propozycje, dziwiąc się, że odmawiam?
Po kiego chuja odmawiam, miast po prostu olać temat…
Nieistotne. Jeśli kogoś interesuje jedynie mój penis, wystarczy mu info, że jest, duży, piękny i całkowicie nieosiągalny. Podobnie z resztą jak głowa.
Wybiegam planem w jutro. Ogarniając weekend’ową wycieczkę w ustronne miejsce. Z nieświadomą Yo!Anną i garstką przypadkowo spotkanych osób.
I can make you nice and naughty. Be a devil and angel, too. Got a heart and soul and body. Let's see what else can I do?
Tylko po co? da, da… da, da, darara.
Piękne jest to, że ja nawet nie aspiruję do roli księcia
jestem takim, prostym stajennym, któremu dobrze, bez błękitnego koloru krwi.




-
matrixx:
-
Aizam:
-
M...:
Pokaż wszystkie (4) ›