Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
nienormalny
 
Uprzedzając wydarzeń bieg, wrzucam ważne dokumenty na mojego chomika. News’em poniedziałku stała się wiadomość o zaręczynach Mirka. Tym krótkim sposobem zostałem jedyną osobą z mojej klasy nie będącą w formalnym związku.



I znów mnie naszła refleksja. Przez krótki pobyt na portalu społecznościowym ułatwiającym ludziom kontakty z kolegami szkolnych lat... dowiedziałem się informacji kompletnie mnie nie interesujących. Nie mam pojęcia jak kto wygląda teraz, ani czym się zajmuje... Zalała mnie lawina fotografii mężów/żon i dzieci.

Z kolorowych obrazków i pokracznych komentarzy zamieszczanych hurtowo pod nimi, wiem w sumie, że życie dorosłego człowieka ogranicza się do ekscytacji czynami innych.

Dlaczego?

W mojej opinii powinniśmy rozmawiać o sobie. Naszych posunięciach, sukcesach, porażkach. W końcu spłodzenie potomka nie jest czynem wymagającym jakichś specjalnych umiejętności, a w życiu... mamy jeszcze całą paletę celów, jakim powinniśmy sprostać.

Przez chwilkę zastanawiałem się jak wyglądałoby spotkanie klasowe... Gdzie w przypadku moich znajomych obowiązkiem jest przyjść ze swoją połówką (co jest lekko mówiąc chore i bez sensu).

Na myśl nachodzi mi wioskowe szaleństwo kisielowatych majtek.

Pewnie zrobiłbym furorę, przecież szalenie modnym gadżetem jest gejowski znajomy... a jeśli do tego jest w związku, bosh, to normalnie większy szpan niż importowany Volkswagen Golf trzeciej generacji.

Nie wiem tylko czy takie zainteresowanie do końca mi odpowiada. Poszedłbym sam, oszczędzając Arturowi niepotrzebnego nikomu cyrku... albo darowałbym sobie także (tego wątpliwie przyjemnego doznania), profesjonalnie zasłaniając się pracą.

Patrząc na to wszystko, brakuje mi słów. Po prostu. Nikogo nie interesowały moje plany, kroki jakie stawiam by móc je zrealizować czy rzeczy, którymi żyję. Wiadomości ograniczały się do pytania, dlaczego się nie „ochajtałem”, które po prostu zlewałem z resztkami wczorajszej zupy.

Rozumiem, że łączyło nas sporo radości, równie dużo kłopotów i kilka zbędnych przygód, ale wracając w moje życie po latach... nie masz po prostu prawa deptać mojej intymności.

Może nie jestem zwykłym „nienormalnym”, a już po prostu ostro pojebanym?

Nieważne. Wiem, że są miejsca w sieci, do których po prostu się nie przekonam. Jednym z nich jest górnolotna nasza-klasa.

Czas zaciera wszelkie więzy. Szkoda, że ludzie zmieniają się, tak bardzo ograniczając swoje myśli.

Momentami myślę, że tylko ja opieram się płynącej rzece, wierząc dalej w te wszystkie fetysze dorastającego chłopca.

Częściej boję się, że tylko ja nie mam ułożonej reszty swojego życia.

Bezmyślnie podporządkowany reklamie, położę dłonie na obszytej krowią skórą kierownicy... Turn on, Tune in... bo przecież… Ford. Drive One.
  • awatar Madzieńka: Widzę przemyślenia typu "co się stało z naszą klasą(...)" miało być fajnie a jest wręcz przeciwnie. Podzielam Twoje zdanie, nie chcę oglądać zdjęć śp kota, pod tytułem moja pierwsza kupa, mój pierwszy ślub a 3 miesiące później rozwód... Ludzie są chorzy... A spotkania klasowe do bani, bo dokładnie jak napisałeś wszyscy zabiorą swoje "drugie połówki" żeby się nimi pochwalić, a mnie osobiście nikt nawet na takowe nie zaprosił, bo organizują je te osoby, które zawsze każdemu obrobią dupę i są fałszywe...
  • awatar Cipi: żałosne te ludziska i te ich zdjęcia ...przy samochodzie....z psem/kotem/chomikiem(niepotrzebne skreślić)..ze starym swoim który na zdjątku jest sweet..a na co dzień huj zbolały...z dzieciakami( bachory które w dupe dają ile wlezie)...na kanapie skórzanej u sąsiada..itd...pfffff...dziady polskie i tyle...a jeden drugiemu by nóż w plecy wsadził... :p :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

nienormalny
 
Burość bladego dnia odbita śniegową taflą wpada do biura. Zimowy chłód, ustępuje miejsca nicości... w moim wnętrzu kiełkują wątpliwości dotyczące następujących po sobie dni.



Zawodowo coraz pewniejsze stawiam kroki. Żałując, że doba ma tylko 24 godziny. Patrzę na rozłożoną paletę barw GIMP’a i podświadomie wybieram te, wpadające w szarość.

Zakończyłem katalog, nie znajdując w nim większych defektów. Oddałem smutno czarne wizytówki do druku, rozstałem się z Yo!Anną, finalizuję składanie wniosków o dotację dla firmy.

Myślę o Arturze, demonizując jego przeszłość. Widzę jego twarz, czarne włosy, ciemne, rozmarzone oczy. Czuję zapach wczorajszego wina, doprawiony sporą ilością jedzenia. Do uszu wracają echa niedzielnej rozmowy z mamą... która po trzydziestu latach związku stwierdziła, że dopiero od pięciu lat jest prawie dobrze.

Swoją historią ostrzegając mnie przed pochopnymi krokami. Boże, żeby ona wiedziała jak dużo jej syn myśli, nie oskarżyłaby mnie o robienie czegoś pod presją chwili.

Wracając do układania książki o życiu Mariusza, zdaje mi się, że któregoś dnia znajdę siły by zmierzyć się z całą przeszłością Artura, budując z niej obraz, może hołd, albo zwykły skletek słów przesiąkniętych moimi emocjami. Tym razem pokonam siebie, tworząc lepsze, odpowiadające „nam” zakończenie.

Kiedyś nauczę się dorosłości.

... póki co mam: poniedziałek, 8 lutego 2010 roku. Zapchany katarem nos. Komputer z pracującym w tle Excel’em, Word’em, FrontPage’em GIMP’em, Winamp’em i kilkoma innymi spowalniającymi system programami.

Moje usta czernieją od kawy, głowa puchnie od kiczowatej muzyki, mam ochotę krzyczeć wielo-znaczeniowe GO, GO!
  • awatar Kirimi: fajna piosenka :D
  • awatar pannamarta: A to krzycz do woli:) Ja żałuje,że doba ma 24h!
  • awatar aniołowy: Tatku, Ty po prostu za dużo myślisz :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

nienormalny
 
Bosh, przeczytałem najnowsze porady seksualne Radia MaRyja i już wiem, że nie tylko za ściemy zawarte w katalogu pójdę do piekła. Nie martw się. Wylądujesz tam razem ze mną ;]



Swoją drogą, to chyba dobra wiadomość... bo przecież w czeluściach Lucyfera nie zdarzy mi się zmarznąć, no i nie będę musiał całą wieczność śpiewać debilnych pieśni chwalących jakiegoś zakompleksionego kolesia z potrojeniem jaźni.

Z drugiej strony zrobiło mi się przykro, że coś dla mnie naturalnego, będącego dużą częścią mojej osoby jest tak odbierane przez społeczeństwo.

Nie jestem fanem książek, broszur i innych skletek liter, ale z lekcji biologii pamiętam, że wiele zachowań, których katolicy się wypierają leży w ludzkiej naturze.

Kątem oka zerkam na cennik kościelnych usług w jakiejś zapyziałej wsi. 1650,- PLN za pogrzeb i abonament roczny w wysokości 50,- PLN za to, że ktoś chce uczęszczać do komunii... Śmiech politowania wskakuje na usta. Naprawdę dziwię się, że są jeszcze osoby, dla których instytucja kościoła jest potrzebna. Czyż Wasz mesjasz nie mówił, że modlić możecie się wszędzie, a gdzie kilkoro jego umiłowanych tam i on?

Po co robić cotygodniową szopkę kolorowych ubrań, pokazując sąsiadom, że jeszcze nasz portfel nie wykitował?

W ogóle nie czaję dlaczego ludzie tak dużo energii marnują by zamanifestować, to co właśnie mniej lub bardziej gorliwie robią?

Coraz większą pokusą staje się spakowanie namiotu do mojego samochodu (rzecz jasna z top 10 gejowskich aut, podziękowania dla roducenta, który uzyskał tytuł "gay friendly" sic!)  włożenie tęczowej flagi na antenę i zrobienie ordynarnej jajecznicy (jako dania podstawowego mniejszości seksualnych) na parkingu Ojca Dyrektora... ale najpierw zadzwonię do Allianz żeby podwyższyć składkę AC.

Nadeszła smutna chwila, w której muszę zgodzić się z Dodą. Biblię napisali kolesie, przesadzający z winkiem, albo innego rodzaju ziółkami.

Twoja religia, Twój fetysz, mnie rzecz jasna nic do tego, no tak. Tyle, że tego typu historie powinny działać w dwie strony. Dlaczego tak nie jest?

Na imię Allacha. Wypisują takie dyrdymały, a później się dziwią, że tęczowa społeczność gejów i lesbijek to w 90% ateiści.

Z pozytywów... jakiejś amerykance objawiła się Maryja na chips’ach Lay’s.

Bomba, kurwa, bomba. Szkoda tylko, że niewypał.
  • awatar XDXenia: BUHAHAHA MAM W DUPIE RADIO MARYJA I RYDZKA :D DOBRZE TU NAPISALES:):*
  • awatar fuksiara: (ab), połechtałeś moją próżność Jestem zaszczycona :)
  • awatar inspektor: :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nienormalny
 
Minęło południe, resztki szronu na oknach powoli ustępują wymazywane trzema kaloryferami. Dzień biegnie wolno, a ja spędzam całkiem nieefektywnie czas.

Brzeg biurka spiętrzyły sterty karteczek, przypominających o ważnych zagadnieniach które powinienem ogarnąć. Ich szczyt pokrywa kilka telefonów, które zdają się pilnować tego by powiew otwieranych drzwi niczego nie zdmuchnął.



Promienie chłodnego słońca kreślą smugi wydobywające głębie koloru jasnozielonej ściany. Czerwona wskazówka sekundnika krzyczy nabijając rytm bezpłodnych myśli.

Biel śniegu za oknem wyostrza znów swój kontrast. Wesoła paleta odcieni, która swoją radością po prostu mnie drażni.

Staram się zamknąć oczy, tracąc kontrolę nad wszystkim. Napuchnięte powieki odmawiają współpracy.

Niedobór kawy w organizmie przypomina o ciężarze nocy.

„bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego...”

Rozchylam spękane usta, przepuszczając każdą kroplę czarnego nektaru. Delektuję się cierpką goryczą, mojego paliwa.

Patrzę jak dym papierosa kreśli szare plamy pod sufitem. Łapie cienie, biegnące ścianami. Przemijam. Odarty z myśli egzystuję.

„srutu tutu, hello moto...” –nie odbieram, zmęczony prostującymi mnie radami.

Patrząc przez chwilę w lustro sam siebie zaskakuję.

Szarobłękitne oczy połyskują... Bladoczerwone usta prawie się śmieją, a jasna skóra nie zdradza więcej niż zazwyczaj.
  • awatar XDXenia: :)
  • awatar angelboy: ;)
  • awatar fuksiara: Jak zwykle wrażenia językowe niesamowite. Jesteś mistrzem słowa.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nienormalny
 
Znowu nie wiem jak ugryźć emocje. To jedna z tych chwil, których nie potrafię opisać.

Patrząc na skostniałe mrozem palce, niemal widzę uchodzące z nich życie.

Mój zapał do pracy, mozolne tworzenie każdej strony katalogu, badanie rynku i wypełnianie formularzy o dotację dla firmy... dzisiaj nie istnieje.

24 stycznia 2010 roku pochowałem swoją nadzieję.



Bez ceregieli, stypy, z odrobiną pretensjonalnego żalu.

Zaczynając od przodu. Chciałem nauczyć się zbyt wielu rzeczy. Zrobić to wszystko, czego dobre rady znajomych zabraniały. Stawiając na swoim tradycyjnie dla swojej osoby, skreśliłem niepotrzebnie kontakty.

Marzyło mi się takie minimum. Drobiazg na który większość ludzi zasługuje. Przez chwilę uwierzyłem, że można być ważnym dla kogoś poza samym sobą.

Był moment, że zdawało mi się to takie oczywiste.

Czuję się tak jak sobotnią nocą. Z balastem na plecach sprzątając mieszkanie, tak by po jego powrocie...

o drugiej w nocy patrzyłem na schnącą podłogę, przecierając w pośpiechu prysznic. Z komórką w ręku czekając aż wróci z imprezy.

Łudząc się, że tym razem dotrzyma słowa bawiąc się z mniejszą ilością alkoholu. Gdy wrócił po piątej rano zrozumiałem jak bardzo naiwny bywam. Po tradycyjnej awanturze obiecałem zostać, patrząc do trzynastej jak odsypia swoje szaleństwa.

Myślałem co robił, czy znowu się z kimś całował, czy „tylko” obscenicznie wymacał.

Próbowałem rozmawiać, przez łzy udając spokój. Szybko zrozumiałem, że mnie nie słucha, mówiłem jednak dalej. Wierzyłem, że może ochłonę, wszystko poukładam, albo zrozumiem, że tak powinna wyglądać reszta mojego życia.

Nie zrozumiałem dlaczego moje zdanie „nie ma znaczenia”.

Nie znalazłem powodów dla których powinienem cierpieć.

Nie zrozumiałem dlaczego „kocham” załatwia wszystko.

Pierwszy raz oddałem tak wiele, otrzymując puste zapewnienia. Od dziś, zasługuję na miano pierwszego idioty pingera.

Tak, ten pierwszy raz naprawdę mocno boli.

Mów na mnie jak zechcesz, więcej bólu nie zadasz. Nie wzmocnisz mnie bardziej w przekonaniu o tym, że urodziłem się dla samotności.

Jak za początków mojego pamiętnika, udam twardego samoluba, patrząc na krzyżowe osądy obcych. Przecież prawda jest taka, że poza widoczną otoczką, środek może nie istnieć.

Nie wiem czy warto żyć. Wiem, że mam zobowiązania, z których jak zwykle się wywiąże. Później... Nie wiem co będzie później.

Zamknę swoje oczy spowity ciemnością pokoju. Bez świadków zapłaczę jak człowiek, by w poniedziałek pełnią siły udawać szczęście.

Zacisnę swoje pięści, gryząc bolące usta.
  • awatar Edox: www.youtube.com/watch?v=-jkYEjoeUzQ
  • awatar shelter: Przetrwasz to, wierzę w Ciebie. Mam nadzieję, że nie przejmujesz się "osądami" innych. Trzymaj się
  • awatar artyyysta: pamietaj, ze zycie przed toba, i przyjdzie ten moment, kidy slow kocham nabierze prawdziwego wymiaru dla ciebie i tego wymarzonego. zycze ci tego. a teraz zamknij ten rozdzial, nie ma sensu cierpiec, nie warto dlka takiego kogos. cmoki.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nienormalny
 
Metrowe zaspy, tony śniegu i mróz jakby lżejszy niż zazwyczaj. Oczy szklą męczone kolorowym migotaniem ekranu... wnętrze powoli zamiera w różnego rodzaju emocjach.

Skorygowałem błędy poprzedniej wersji katalogu i... jak zwykle coś mi nie pasuje, oczywiście tradycyjnie nie mam bladego pojęcia co.

Może węgielek zwany ab’em, ma tą cechę wpisaną w swoją charakterystykę...

Prywatnie, usłyszałem, że powinienem napisać o tym jak bardzo szczęśliwym człowiekiem jestem. Tylko, czy słusznie zamykać świat w płytkiej iluzji?



Przez chwilę do głowy wleciała idea mówiąca, że pewnie mój blog znowu wyjumało na o2. Podejrzanie dużo obcych osób wbija swoje myśli na skrzynkę pocztową. Chociaż... to akurat dobry objaw tego zamieszania. Złe jest to,  że nie mam czasu wszystkim odpowiedzieć.

Czytając refleksje innych przypomniałem sobie jaki ja byłem w ich wieku. Z takimi samymi obawami, przerażeniem w oczach i nadzieją, że los się odmieni spełniając marzenie przykładnego heteroseksualisty.

No tak. Skończyło się jak każdy widzi. Kłamstwem byłoby rzec, że źle. Inaczej. Bez zbędnych słów, po prostu inaczej.

Dziś nie myślę o tym co mnie omija, czego może brakować. Zanurzam się w Twoich oczach.

Buduję swoją przyszłość na spółkę z Arturem. Uczę się jego ruchów, dostosowując własne zachowania tak by było nam łatwiej. Jutro widzę odmiennie, obawy nigdy nie przejdą, ale strach mobilizuje do dalszego działania. Chcę być sobą, mimo słów, które będą mnie ranić.

Wychodząc z domu, własną seksualność zostawiam w sypialni. Nie wnikam w prywatność innych oczekując tego samego w rewanżu.

Syberyjska biel świata odbija światła latarni. Hałdy śniegu stoją opoką na wietrze.  

Spokój lodowej otchłani mimo wrodzonej niechęci do zimy łagodzi moje nerwy. Chłodna kawa wyciąga ciało z hibernacji.

Tak, jestem szczęśliwy, pomyślność okazując łzami.

W dwudziestym siódmym roku swojego życia zrozumiałem jak ma wyglądać moja droga. Spotkałem kogoś, kto ze mną ją dzieli, zgoliłem włosy, zaakceptowałem homoseksualny schemat „rodziny”.

Pojąłem wartość stwierdzenia, iż wszystko przychodzi z czasem.

Głupsi już nie będziemy, więc przyszłość może być tylko lepsza.
  • awatar XDXenia: SLICZNIE WYGLADASZ NA TEJ FOTCE I CZEKAM NA TEN SPACER CO MI GO JUZ DAWNO OBIECALES:)
  • awatar artyyysta: piekne!!!!!! pieje z zachwytu!!!!!
  • awatar artyyysta: gratuluje. ciesze sie. powodzenia. zaslugujesz na to by byc szczesliwym.
Pokaż wszystkie (14) ›
 

nienormalny
 
Wczorajsza głupawka przeminęła. Zostawiając po sobie dziwnie wymowną pustkę.

W drodze do pracy, patrzyłem jak upada popiół z papierosa. Mijając drzewa, krzewy, próbując kłaść stopy w coś co nie upodobnia się do błota.



Na rogu ulicy dopadła mnie myśl. Zupełnie z zaskoczenia. To chyba wina kusząco fajnego Smart’a zaparkowanego bezwstydnie w najbardziej widocznej części komisu samochodowego. Nawet nie wiem, czy chcę wylewać swoje płytkie refleksje, wiem tylko tyle, że chciałbym się ich pozbyć. Raz na zawsze.

Wyrwać z głowy przyziemność i zniszczyć ją w taniej biurowej niszczarce.

Ale tak się nie da. Więc dalej rozważam o pieniądzach, w zasadzie ich braku, bo chyba tylko wtedy się o nich myśli.

Trudny miesiąc dobiega końca, jeśli kiedyś był we mnie optymizm, to nie został po nim nawet cień. Różowy dymek na nieboskłonie.

Zatankowałem samochód. Ostatnia kołacząca w portfelu stówka przekształciła się w osiemnaście litrów benzyny i dwie paczki fajek. Sto kilometrów miasta. Dwieście -trasy. Bossko ;/ odechciało mi się zabawy po śliskich drogach Torunia. Wrzuciłem go do garażu i chyba sobie odpuszczę obcowanie z amerykańską myślą techniczną. Wystarczy, że dobrze wygląda w katalogu i na jakichś tam mniej lub bardziej oficjalnych spotkaniach.

Czekające do ósmego rachunki (telefon, media, ZUS!, kredyty, zobowiązania, ubezpieczenia itp.) napełniają mnie silną potrzebą migracji. Najlepiej na księżyc.

Zakrywam twarz próbując znaleźć panaceum na własne gesty, lecz wygląda to jak pół bladej dupy na ciemnym tle pomarańczowej ściany solarium.

Jeszcze parę chwil i po prostu palnę sobie w łeb.

Podobno każde rozwiązanie jest dobre. No tak, ale podobno ja jestem inteligentny.

Po raz kolejny jak gówniarz zamykam oczy w nadziei... nie bez nadziei. Rozwaliło mnie, jestem bezsilny.
  • awatar artyyysta: spokojnie, energia zycia tak jest skonstruowana, ze wszytsko sie na koniec udaje. czuj pozytywnie, zobaczysz jaks mila niespodzianka cie zaskoczy.:)
  • awatar gość: fajny samochodzik:)
  • awatar lovesmenot: szkoda, że nie wchodzisz w interakcje ze swoimi czytelnikami, chciałem luźno pogadać, nawet moze na gg. pewnie wielu chce, nawet to rozumiem, to musi być męczące, spoko. życzę Ci powodzenia na wszystkich płaszczyznach życiowych. będę czasami zaglądał, ale już bez otwierania twarzy, wiadomo. elo. 3m sie ramy, chłopcze.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nienormalny
 
Wróciłem ze spaceru. Moje myśli oscylują wokół butelki wódki, prawie czuję jej kojący smak w ustach. Jest mi po prostu źle, mentalnie sięgając dna.

W moim wnętrzu kiełkują uczucia o których istnieniu nawet nie wiedziałem.



Nie mogę doczekać się rana... Gorączkowej reanimacji kotła, biegania po magazynie, mozolnej inwentaryzacji i pustych debat o mocy zwykłego samochodu.

Trzy dni wolnego to zbyt wielki wysiłek dla mojej psychiki...

Psychiki, która swoim działaniem przypomina tą jaką dysponuje wkraczająca w okres buntu nastolatka.

Jak co roku nie będę robił postanowień... tworząc po cichu prywatny koncert niespełnionych życzeń.

Bez fajerwerków ani szampana.

Jeśli miałbym o coś prosić, żądałbym siły, dużej dawki pokory i jeszcze większej „srania na rzeczywistość”.

Chciałbym jak kiedyś zamknąć swoje fobie w ironii przyprawionej masą cynizmu.

Chciałbym mniej czuć i tak jak na skraju zeszłego roku wierzyć w moc którą dysponuję.

Przestać się bać i udać przed sobą, że egoizm może być sposobem na życie.

Z ciemnego okna przebija blask ulicznej latarni... Blade światło zalewa żółcią zmęczone oczy.

Chrapanie Sary wtóruje „piszczącej” ciszy.

Będąc słabym człowiekiem, przeżywam wzloty, liżąc rany po upadkach. Nie wstydzę się swoich uczuć, tylko bardzo ich nie lubię.

Spoglądając w niebo, chciałbym zatrzymać ten ból, który zabiera mi oddech.

Nadchodzący rok będzie chyba najbardziej pracowitym ze wszystkich. Jego koleje zadecydują o dalszym rozwoju chłopca zwanego (ab).

I albo spełnię swoje fantazje, albo przyznam że nic nie znaczę.
  • awatar lovesmenot: a Ty tak zaglądasz czasem w komentarze... czy tak w sumie masz to, co inni do Ciebie piszą? coś tam znaczysz. masz milion-trzysta wejść na blożka, wiesz. you rock. jestem Twoim fanem. fanem Twojego pisania. reszta mnie nie obchodzi.
  • awatar lovesmenot: masz to, co inni do Ciebie piszą W DUPIE OCZYWIŚCIE*. jest późno, a ja sobie wypiłem trochę na kolację, żałuję, że nie ma opcji edycji komentarzy czy coś tam er. dobra, zamykam już mordę. powodzenia w nowym roku.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nienormalny
 
Ciepłe i miękkie lóżko zgubiło całą kojącą moc. Ubrany w same emocje nie potrafię zamknąć powiek odpływając plastikową łódeczką na drugi kraniec baśni.



Z rogu pokoju krzyczy na mnie telewizor. Odgrzewanym filmem Sci-Fi.

Telefon pogrążony w milczeniu chłodzi rozgrzany dniem brzuch.

Czuję się samotnie. Znów walczę z rzeczywistością bez szansy, że ktoś mi pomorze. Tak dalece opuszczony nie czułem się dawno. Będąc singlem doznawałem znacznie większej dozy uczucia.

Czasem wydaje mi się, że jestem jedynym facetem, który używa mózgu, oczu i serca, zamiast oceniać wszystko przez pryzmat penisa.

Czasami myślę, że nie ma sensu szukać brakującej w Tobie magii.

Mam dziwne wrażenie, że tylko dla mnie seks jest zbędnym doświadczeniem.

W chwili obecnej nie wierzę w słowa, czynów zaś nie dostrzegam.

Nie czuję się pewnie na grząskim bagnie pozorów.

Pokój zalewa czerwień. Błysk ekranów, mieszam ze światłem lampki.

Przecieram pustą łzę, wodząc wzrokiem za cieniem na suficie.

W myślach otwieram kute stalowe drzwi, wsuwam swoją twarz w powstałą szczelinę... obserwuję łapiące szczęście postacie.

Nie słyszę słów... bo te nie mają znaczenia.

Opary mgły, gęste powietrze, lekka bryza tajemnicy. Splot rąk, odbity od oczu blask świec, kamienna posadzka mrocznego pomieszczenia.

Muzyka. Dźwięki przestawianych krzeseł, chrzęst pękającego chrustu, trzask płonącego w kominku drewna.

Wchodzę do środka, dotykając lodowatej ściany, moje palce zatrzymują się na szczelinach nierównej powierzchni, jestem niewidzialny. Jak duch uczestnicząc w opowiadaniu bez śladu.

Sylwetki nieruchomieją, tło zmienia się tworząc kolorową migawkę historii, widzę jak czas odznacza piętno na twarzach osób, które z takim zapałem podglądam. W oddali pojawiają się ludzie, zmieniając miejsca, zdarzenia i siebie.

Błysk pioruna odrywa moje myśli, czuję deszcz spływający po mojej twarzy. Sylwetki osuwają się w dół, splątani w uścisku kończą swoją sztukę. Coraz większe krople zmywają moje łzy, wpychając słony smak w uchylone lekko usta.

Patrzę na kończący się film. Dwa SMSy odebrane przez trzy dni. 320 znaków rzuconych na wiatr.

Mimo dorosłości. Nie umiem być połowicznie szczęśliwy.

Mimo doświadczenia, zawsze będę szukał ułomnej perfekcji dającej poczucie wyjątkowości.
  • awatar gość: cześć!:):*
  • awatar gość: to ty
  • awatar lovesmenot: mógłbym się podpisać pod tą notką, może poza "pomorze". zakładam, że o region polski Ci nie chodziło, ale to pewnie literówka, tak, to na pewno literówka - człowiek z takim IQ nie popełnia takich błędów. rozmawiasz czasem z czytelnikami swojego bloga? takimi, którzy też nie myślą kroczem, a sercem?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nienormalny
 
Przez okna wpada dzień... Ciepły, wilgotny, deszczowy. Świat pachnie wiosną -ostatnimi roztopami śniegów, świeżością rozmarzniętej ziemi.

Patrzę na uciekający z komina dym, co kilka chwil sprawdzając telewizor.



Nie mogłem spać, od czwartej w nocy bijąc się z poduszką.

Przez jeden żenujący tekst czuję się jak oldschool’owe pudełeczko na spermę ubrane w dawno już niemodny sweter. Tak być nie może. I nie mam na myśli mojego swetra.

Zawsze w pewnym momencie związku, któryś partner płynie za daleko, sprawiając, że coś, co stawało się być przyjemne zamienia swoją słodycz w pracę. Kolejny obowiązek z którego trzeba się wywiązać.

Podciągam rękawy szarówki, staram się zatrzymać każdą uderzającą ciało myśl. Próbuję polubić swoją pozycję, albo chociaż zaakceptować to, że stworzono mnie do dziwnych działań.

Dym powoli zanika, anteny na dachach kołyszą się rytmicznie trącane wiatrem.

Widzę jak w oddali łopocze biało-czerwona flaga, kilka ugiętych krzewów... z wolna przesuwające się samochody...

Telefon leży rozładowany, to jedna z tych chwil, kiedy cieszę się, że nie mogę znaleźć ładowarki.

Osuwam wzrok na kaloryfer... w kilku plastikowych pojemnikach suszy się pocięta skórka pomarańczy... Jej dziwna woń odbija się od parapetu, lądując w moich nozdrzach.

Żeby mniej bolało, po raz kolejny rozmieniam czas na drobne. Bawię się w tworzenie duperel rodem z półek JYSK.

Zamykając swoje oczy zastanawiam się nad treścią świątecznych SMS’ów.

Chmury uciekają na wschód, z ich szczelin przebijają promienie słońca, pod kątem 45 stopni oświetlając ciemne korony drzew.
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.