• Wpisów: 323
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 10 dni temu, 14:58
  • Licznik odwiedzin: 1 365 574 / 1489 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
nienormalny
 
Jeden rozbrajająco szery tekst, skutecznie wybił moje myśli. Mimo, długiego czasu, spędzonego z czerwonym portalem w tle, w dalszym ciągu nie uodparniam się na beznadziejne rozumowanie wyzwolonego geja.



Być może… szukam dziury w całym, ale informacja, że ktoś lubi „spuszczać się” w usta swojego partnera jest dla mnie nie do przyjęcia.

Chyba, że to ja skrzywiony swoimi zasadami, szukam… ludzi, którzy nie istnieją? Jakkolwiek działam, nie zniżę się do poziomu oscylującego wokół rynsztoku.

Wieczorami, księżyc… przesuwa się bliżej. Z komputerem na brzuchu podglądam jego piękno. Jakby duszę swą uskrzydlić… na nowo rodząc oblicze…

Zamykam ciszą usta.

Marzy mi się odmiana. Zwykła, stabilna, momentami nudna.

Taniec zmysłów, skąpanego deszczem miasta.

Z nieodpartym trudem, przyznaję przed samym sobą, jak bardzo brakuje mi ciepła. Chwili słabości, ukazującej kruchość stworzenia, którym jestem.

„Kamień milowy” zastyga w milczeniu.

Otrząsam pusto głową. Sytuacja którą kreślę, staje się modlitwą.

Trzeźwym myśleniem ważę krok następny. To wszystko sprawia, że czuję jakbym dopiero uczył się chodzić… nieświadomy ciążenia ziemskiego, przeszkód na chodniku… kilku innych detali komplikujących jakże prostą czynność.

Za dnia, zastanawiam się, po kiego chuja, ludzie wstydzący się swojej twarzy, składają mi propozycje, dziwiąc się, że odmawiam?

Po kiego chuja odmawiam, miast po prostu olać temat…

Nieistotne. Jeśli kogoś interesuje jedynie mój penis, wystarczy mu info, że jest, duży, piękny i całkowicie nieosiągalny. Podobnie z resztą jak głowa.

Wybiegam planem w jutro. Ogarniając weekend’ową wycieczkę w ustronne miejsce. Z nieświadomą Yo!Anną i garstką przypadkowo spotkanych osób.

I can make you nice and naughty. Be a devil and angel, too. Got a heart and soul and body. Let's see what else can I do?

Tylko po co? da, da… da, da, darara.

Piękne jest to, że ja nawet nie aspiruję do roli księcia :D jestem takim, prostym stajennym, któremu dobrze, bez błękitnego koloru krwi.
  • awatar matrixx: straszne, czy w tym świecie na prawdę nie istnieje coś takiego jak stały związek?
  • awatar Aizam: @matrixx: też się nad tym zastanawiam, ale sądzę, że istnieją.
  • awatar M...: Pamiętaj o stajni w RPA! :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nienormalny
 
Najsłynniejsza „jednorazówka” kujawsko-pomorskiego, mimo deklaracji, kina mi nie oddała, a ja… po raz kolejny załamuję się swoją naiwnością, wierząc komuś, kto przecież danego słowa dotrzymać nie potrafi.

Masakra. Sergiusz miał jednak rację. Geje, starający się złapać normalność, dają zbyt dużo z siebie, łatwowiernie wierząc, że będzie… tak jak być powinno.

Drogie chłopaki, książę, zdecydował się na bycie z księżniczką, dlatego… nie macie co sobie robić nadziei. Koń, wedle pogłosek, dostał angaż w Animal Planet. Tak więc, zostało Wam co najwyżej przelizanie każdej żaby w stawie, bo a nóż… nie będzie to widelec.



Z dniem dzisiejszym, zamykam się na farmie, wystawionej po ciemnej stronie księżyca. Spowolniony swoją myślą zaczekam kilka chwil… na sąsiada. Człowieka, który nie nadejdzie.

Grypa… postanowiła skomplikować nieco swoją obecność, zabierając mi możliwość, stereofonicznego odbioru dźwięków… Spoko, przecież dam radę, chociaż muzyka płynąca w jednej słuchawce traci swoją głębię ;/

Podlewając sobą, zmutowane słoneczniki. Zdążę zatęsknić, za czymś czego nie było.

Ziemia, to jednak miejsce, w którym się nie odnajduję. Komplikując najprostsze rzeczy… Mam wielką nadzieję, że jednak, przez internet… zakochać się nie można. W przeciwnym wypadku, zakręciłem historię, z tylko we mnie wrodzonym talentem.

Bilans miesiąca na czerwonym portalu, daje mi do zrozumienia, że jedyne lody na jakie dam się namówić, znajdują są w cukierni Adama Sowy. Poza tym, dwa profile zablokowane. Jedenaście „znajomych”. Jeden spławiony, jeden spławiający.
Może by tak, wstąpić na TRON i mieć, wszystko w najobszerniejszym magazynie na świecie, dupą przez ludzi nazywanym.

“Every endless night has a dawning day, every darkest sky has a shining ray… And it shines on You, baby can't you see? You're the only one who can shine for me…”
  • awatar matrixx: ideałów nie ma :/ no mi troszku brakuje .. :D :D a na poważnie cenię sobie Twoje wpisy , dają do myslenia :)
  • awatar Mój Anioł Śpi: dają nie tylko do myślenia, ale czasami w tym co czytam znajduję siebie... i jakoś tak mi lżej, że nie tylko ja mam takie popieprzone życie... bo mój anioł śpi
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nienormalny
 
Kilka dni platynowych włosów, sprawiło, że się do nich przyzwyczaiłem, dniem dzisiejszym odpoczywając.

Długie spacery z Łukaszem, w zalanych deszczem parkach, wzbogaciły mnie o przeziębienie.

Przesuwając weekend pomiędzy domem a szkołą. Pociągam zaczerwienionym nosem. I tylko poranna wizyta u psychologa… zwróciła uwagę, na dzień, który nastał.

W swojej fantazji płynąc… kręcę głową zdarzenia nie mające racji bytu.



Potrzebowałem czasu, by zrozumieć, że niektóre sytuacje nie są warte emocji. Na zastosowanie nowo nabytej wiedzy, przyjdzie mi jeszcze zaczekać.

Szukając własnej osoby, pamiętam o świętych potrzebach jednostki.

Sypiając z psem walczę o każdy skrawek, własnego łóżka.

Z raczkującą nadzieją patrząc przed siebie… tęsknie za samochodem, który uziemiony wymianą nawierzchni… stoi bezczynnie w garażu.

Zawsze gdy czegoś nie mogę, odczuwam niewyobrażalną potrzebę by właśnie to zdobyć.

Któregoś dnia. Nasiona snu, wykiełkują… i nawet ja poczuję się spełniony.

Póki co, jest dzisiaj. Muszę zbudować swój świat, wedle zupełnie innego schematu. Bez wątłej przyjemności osób, które kiedyś znałem.

Czerwone wino, niebieska trawa…

Gubiąc paletę barw, postanowiłem zostać niezmienionym. Z całą swoją słabością, urokiem, ponadprzeciętną naiwnością…

W kręgu życia, wyszczerbionym kołem, przesuwać pozostałe.

Z gamą wad budujących zaletę wymierającego gatunku.

Uzbrojony w połowę apteki, liczę, że weekend...

Zamykając swoje oczy. Odpływam ponad życie.

W nozdrzach rośnie błogi zapach asfaltu, mieszany kojącą wonią benzyny. Twarda kierownica. Z oporem wpinane biegi… mocne uderzenie pokładowego systemu audio.

Pusta, kusząco wielka autostrada.

Przebity dźwiękiem telefonu śpiew. Mile… dystanse, nie mające najmniejszego znaczenia. Kurz lądujący na świeżo wyczyszczonym nadwoziu… szum, pieszczonej powietrzem blachy.

Seks z całą stadniną mechanicznych koni.

Opowiadanie, uginające się pod oporem palców.

Chłopak, który zgubił wszystkie zmysły, okaleczony swoją naiwnością.

Przerwany odległym warkotem sen. Ja. Z zestawem kolorów kreślących moje wnętrze.

Miłość spod znaku FoMoCo. Czas, wstrzymujący bieg proporcjonalnie do wzrostu prędkości ciała.

Chmury, zdające się zanikać.

Łzy próbujące nie istnieć.

Otwartym okiem, ogarniam rzeczywistość. Rysy żłobiące całość, nasnuwają daleko idące wnioski.



“If it hadn't been for Cotton Eye Joe… I'd been married long time ago”

Uwielbiam bycie miastowym wieśniakiem! Do pełni szczęścia, brakuje rasowego cowboy’a z ogromnym… Super Duty w garażu :)

Eh, „gratka w błotku” jak u Gracjana ;)
  • awatar Cipi: Gracjan i jego tyci owsik zniknęli ponoć już dość dawno z "życia medialnego" ...nie jest widywany w salonie.. ;) u swojej mamusi ani w media markt ;) wiedzą chłopcy kiedy ze sceny zejść... :d :d >:d ja myślę że miał biedaczysko dość życia na łamach gazet media m :d i w blasku fleszy swojego aparatu :d :d :d
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nienormalny
 
Tak, leczenie chandry zdecydowanie mi nie wychodzi. Postanowiłem urządzić sobie dzień „w SPA”, efektem czego, godzinna wizyta u fryzjera skończyła się kolorem włosów, który najlepiej określić mianem „New Born Chicken”, fuck. W tym stanie, mogłem podobać się jedynie koguciemu pedofilowi…

Przynajmniej sklepowa miała ubaw, szukając farby ratującej całość.



Czterdzieści minut później, pokryte szarym barwnikiem włosy, nieco mniej się żółciły.

Pozytywnie na sprawę patrząc, kolejne doświadczenie, którego długo nie powtórzę.

Z mega jasną głową ruszam więc przed siebie.

Walcząc z własną ułomnością, wkładam wczoraj wspomniane „motylki” tam, gdzie ich prawdziwe miejsce.

„I wanna hold Her, I wanna kiss her” – sranie w banie, “yeah, yeah… yeah, yeah”

Słońce płynie po nieboskłonie, chowając się za kominami fabryk. Cudowne długie przedwiośnie, które mogłoby się nie kończyć.

Smak melisy uzupełniany dźwiękami muzyki. Dusząco boski dym tlącego się papierosa.

Samotność, która relaksuje. Serce, które wkurwia. Myśl, która zabija.

Za dużo „którów” w moim życiu.

Muszę ugryźć jakieś rozwiązanie, bo inaczej sam siebie wykończę.

Tylko czemu Aśka, chce się puszczać za Happy Meal’a? Gorzej, czemu mnie, każe robić to za Coca-Colę? Ghrm, utleniacz musiał wypalić mi coś więcej niż tylko włosy.

I czemu do chuja wafla, robię wszystko, tylko nie to co powinienem?

Hmmm, „czemów” u mnie najwyraźniej też jest za dużo. Tylko seksu jakoś brakuje ;/
  • awatar Aizam: Od razu chandra. Chyba musisz nauczyć się widzieć pozytywne aspekty życie i codzienności. Dobra mnie to nie zawsze wychodzi, ale generalnie nie narzekam ;) Uśmiechy ;)
  • awatar Positive: Robisz to, bo może chcesz przed czymś uciec, o czymś zapomnieć...taki podświadomy mechanizm obronny.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nienormalny
 
Podobno każdy ma w sobie „motylki” – zakochani w żołądku, single w dupie.. sęk w tym, że niespodziewanie moje motylki z dupy zaczęły wędrować wyżej. Problem? Pytanie warte jobla. Obiecałem się ogarnąć.



Zapijam kawą zbyt dużą ilość marzenia, sumując 600 km kolejami polskimi…

Fałszywy śpiew do wibratora i tony tłustego jedzenia.

Fizycznie wszystko sztywne, jak u nastolatka odkrywającego tematy tabu. Psychicznie… rozmiękam zupełnie jak tort lodowy pozostawiony w pełnym słońcu Majorki.

Zalany przeświadczeniem, że moje durne postanowienia znów nie zostają realizowane.

Kawa barwi moje zęby ;/ kuszącym rozwiązaniem solarium nasuwając… łudzę się, że może z bladym kolorem skóry znikną także niebezpieczne fantazje. W zasadzie jeszcze nie wiem, czemu miałbym się ich pozbywać… wszak wolałbym zaryzykować i chwycić w łapy, to czego tak naprawdę każdy z nas potrzebuje.

Bać się nie zamierzam. Chwilkę zaczekam myśląc jak mam powstrzymać siebie.

Śmieszne, ale krótki pocałunek potrafi powiedzieć więcej niż wiadomości graficzne w Nokii 3210.

Błysk oka, uśmiech niesamowicie seksownych warg, po którym nawet w dużym chłopcu rodzi się osesek.

Uderz pustym łbem w ścianę… stop. Szans nie masz, więc się nie spalaj.

2012. Jestem (ab)’’’ – niczego się nie ucząc…

2012. Jestem (ab)’’’ – chcąc takim pozostać…

2012. Jestem (ab)’’’ – wracając do korzeni…

Zapominając ostatnie lata swego życia, na które i tak zbyt wiele siebie zmarnowałem.

Ciepły czarny nektar spływa w moje wnętrze.

Jeśli będę płakał, zrobię to z przeświadczeniem, że chwile, które przeminą, warte były moich łez.

Z tą świadomością, witam ostatni rok kalendarza Majów, bo ten spod loga Czerwców nie będzie taki sławny.

Przed nami, radość mieszana smutkiem, deszcz, wiatr i słońce… kolejny Armagedon i kilka innych klamotów pod nogami.

Manamana. Tabidi bidi. MANAMANA. Like a lovesong.
  • awatar trawiaste tsunami: z kim już się zdążyłeś pocałować co?! a ten śpiew to... nie był fałsz!!! :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nienormalny
 
Trudno mi zebrać myśli… płynące między uszami fakty zakrywają świat, który budowałem z zaskakującą nawet mnie determinacją.



Już teraz wiem, że spora część osób czyta mojego bloga, gdyż miało… „przyjemność”, poznać mojego byłego partnera.
Artur K. (lostto) – podobno znana osobowość świata gejowskiego. Człowiek który miał w swoim ryju więcej chujów niż ja frytek.

Ten zakompleksiony pracownik *** P***, zmienił moje spojrzenie na świat, wzbudzając emocje o których istnieniu nie miałem pojęcia.
Był dla mnie ważny, w dalszym ciągu nie dociera do mnie fakt, że był zwykłą dziwką, z przypisaną metką „na jedną noc”. W szczycie swojego upośledzenia, postanowiłem mu zaufać. Przełamać się i spróbować gryźć życie z innym mężczyzną.
Pomimo kilku mniejszych zdrad, postanowiłem wybaczyć. Nie potrafiłem zapomnieć, dlatego… dałem mu wolną rękę, czekając w domu na SMS, że wrócił bezpiecznie z imprezy.
Z nieznanych powodów, udawałem, że nie dostrzegam następujących po sobie kłamstw.

To on mnie zostawił, wyrzucając do kubła na śmieci. Bez wyjaśnienia, czy nawet cienia szacunku.

Gdy postanowiłem ruszyć dalej lądując na durnym „fellow” i jemu podobnych portalach, moją skrzynkę zalała fala zdjęć lub informacji, kiedy, z kim, jak i co robił. Już teraz wiem, że dawał dupy niejednemu z Was… informacje o tym, jak obciągał z połykiem w hotelu, też nie jest mi w tej chwili do niczego potrzebna. I bez tego zbiera mi się na wymioty.

Nie rozumiem jego zachowania, ale, Wasze zachowanie, wcale nie jest lepsze.

Byłem szczery, przelewając wszystkie emocje tutaj. Otworzyłem się i… każdy z tych „kumpli Artura” wie o mnie znacznie więcej niż wszyscy moi przyjaciele razem wzięci.

Zachowaliście się jak gnidy, bawiące się czyimś cierpieniem, co gorsza, katujecie moją osobę dalej. W imię czego? Bo niby jestem tak fajnym i dobrym facetem, że należy mi się prawda? Skoro takim jestem, dlaczego ta prawda nie należała mi się wcześniej?

Panie Pawle, wczoraj, usłyszałem, że jest to ciekawe społecznie. Mój blog to nie jest „kawał dobrej roboty i nauczki dla innych” to przede wszystkim ja, moje emocje, uczucia, trzy ostatnie lata niewyobrażalnego bólu.

Świat przesypany między palcami, iluzja życia z osobą, która kłamała, pieprząc się za moimi plecami. Perspektywa poniżającego badania na obecność wirusa HIV.

Nadwyrężone zaufanie, blokujące kontakt z innymi. Łzy i nerwy, jeszcze długo płynące…

Fakt, jestem kretynem, nie ogarniając takich zachowań. Jestem debilem, szukającym rozwiązań, które po prostu nie istniały. Cieszę się, że nie rozumiem zachowania Artura oraz Waszych motywacji.

Żeby historie rozliczyć, posilę się na wyczekiwane przez niektórych zakończenie. Nie powinienem tego robić, ale nie wyobrażam sobie dnia, w którym przestanę być szczery.

Przeczytałem „kocham Cię”  w środę, po trzeciej w nocy, gdy wrócił do hotelu, napisałem, że boję się powrotu nowotworu… Dzień później zebrałem opieprz całkowicie bez podstawy, słysząc, że moja „domniemana” choroba będzie powodem do rozstania. Piątkowym wieczorem, usłyszałem, że SMS się nie liczy, miłości nigdy nie było, trzymał ten osobliwy „związek” ze względu na to, że jestem dobrym człowiekiem i pomogłem mu tak wiele razy, że głupio było mnie wyjebać.

Prawie zawaliłem szkołę, tracąc energię na wszystko, usłyszałem jak bardzo jestem obleśny, że on potrzebuje seksu, ale mnie nie dotknie.
Przyznał, że okłamał mnie tak wiele razy, że nie jest w stanie dalej podtrzymywać naszego układu, usprawiedliwiając się wyrzutami sumienia i tym, że z następną osobą nie popełni tych samych błędów.

Nie przyznał się do żadnej zdrady… ten fakt spadł na mnie później, gdy już… osoby chcące mnie poznać, uznały, że wypadało by mnie o tym poinformować.

Nie ustosunkował się do tego, rzucając słuchawkę telefonu. Nie odpisał nawet na życzenia świąteczne.

Tydzień po rozstaniu, miał kolejnego frajera, by w tej chwili, szukać sobie kogoś, komu mógłby dać dupy bez gadania o miłości.

Ja z tym wszystkim zostałem samemu, bez żadnej wiedzy, bez możliwości wyjaśnienia.

Rozsypałem wszystkie emocje, lądując na pograniczu obłędu. Przez głowę przechodziły mi skrajne myśli, które dzięki pomocy Anki, Moniki, Daniela… nie zostały zrealizowane. Pierwszy raz od dawna, poczułem, że nie jestem samemu.

Przeżyłem… z dużym wstydem poddając się badaniu, na którego wynik muszę poczekać do wieczora.

Zamknąłem się  na ludzi, z silnym postanowieniem bycia samemu.

Zdaję sobie sprawę, iż kalejdoskop nieba, nie zatrzyma się tylko dlatego, że kolejny człowiek uwierzył w istnienie miłości.

Utwierdziłem swoje przekonania świadomego singla i wiem, że ta decyzja staje się najlepszym rozwiązaniem, nie wyobrażam sobie kolejnej osoby pokroju pana K.

“I'm over my head and I know it. I know it.
I'm doin' my best not to show it… to show it.”

Mam nadzieję, że zaspokoiłem Waszą ciekawość, teraz proszę, zostawcie mnie w spokoju.

Mimo wszystko, z poważaniem
(ab)’’’
  • awatar Mój Anioł Śpi: nie jestem jednym z tych co znał Was...na bloga trafiłem przypadkiem i tak zostałem... zostałeś porzucony w podobny sposób jak ja... bez wyjaśnień i z tą częścią Twojej notki się identyfikuję, pozostała część to dla mnie jakaś abstracja i zadam tylko pytanie jak tak można ?
  • awatar gość: @Mój Anioł Śpi: można, każdy musi dojść do wszystkiego samemu, może przez to, ktoś inny nie popełni podobnego błędu.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nienormalny
 
“I can make the rain stop if I wanna, just by my attitude”

Wstałem, biorąc pod uwagę jak dużo wysiłku wymagał ode mnie ten krok, zaliczam całość do pierwszego sukcesu dnia.

Trzydzieści minut w wannie, ogarniające wierzch mojej osoby. Odbicie w lustrze mówi, że jest genialnie. Sztucznym uśmiechem ukazując zęby, cieszę się, że stanu wnętrza nie widać.

Gdybym mógł, umówiłbym się ze sobą, tworząc całkiem szczęśliwy alians. Uprzedzając jakiekolwiek pytania, tak, moje EGO nigdy nie miało tak wielkich rozmiarów.



”I can take my laptop record a snapshot and change your point of view”

Biorąc pod uwagę styl w jakim zakończył się mój poprzedni związek, ze świątecznymi przemyśleniami wyciągam wnioski. Postanowiłem już więcej się nie angażować. Wykreślając miłość z planów przyszłości.  Najsłabsze ogniwo, które trzeba zlikwidować.

Seksualność budzi się, co rusz informując mnie uciskiem w majtkach. Wystarczy, że ją od czasu do czasu zagłuszę kawałkiem zmieniającego się mięsa. Po analizie rynku, problemu z tym nie będzie.

Decyzja trudna, całkowicie sprzeczna z moimi zasadami, odmieniająca świat, który chciałbym realizować. Z drugiej strony, jeśli nie zatroszczę się o własny tyłek, nikt za mnie tego nie zrobi. Najwyżej stanę przed lustrem i patrząc we własne oczy przyznam się do porażki.

Kilka chwil z czasem i wiem, że rade sobie dam.

Ludziom mnie podobnym, powiem, czy było watro.

Jeśli… w swoich zmianach, zajdę za daleko, krzywdząc niewinne osoby. Przepraszam, więcej tego słowa nie powtórzę.

Moja mowa, ciało, myśli… ja. Przebrną bagno, na moich zasadach. Miejsce w łożu rezerwując jedynie dla psa.

Jeśli mają być jakieś zmiany, będą to tylko te, wprowadzone przeze mnie. Nie będę pasywnie patrzył na to co się wydarzy.
  • awatar Aizam: "mięsem" Panie ab, ale teraz to Pan "pojechał", ale skoro zmiana dobra dla Ciebie i Twojego tyłka, cóż, pozostaje życzyć powodzenia
  • awatar mxmm: pozdrowienia dla pana EGO i ścisku w majtkach xD
  • awatar R.A.B.: "Postanowiłem już więcej się nie angażować." Łatwo się mówi w praktyce jest dużo gorzej ;P
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nienormalny
 
Święta zacząć czas, porządkowaniem, jakąś drobną pomocą i hektolitrami napojów gazowanych.



Nie wiem, jak ja ogarnę tą całą szopkę bez żadnego procentu we krwi.

Masakra.

Zamykam, oczy, tłumacząc sobie, że dobrze będzie, że tylko kilka dni do nowego roku, później jakoś się ułoży… Fuck, który to już raz opowiadam sobie tę samą bajeczkę?

Kumpello, Fellow, Badoo, mobilne aplikacje Androida, bosh, jeszcze nigdy nie byłem w tylu miejscach na raz.

Determinacja trącana desperacją.

Yo!Anna nieoficjalnie potwierdziła sylwestra, więc… raczej nic pewnego w tej materii mnie nie czeka, przynajmniej do momentu, kiedy spotka się ze mną na peronie. To jedyna osoba u której 0,1 % ma większą siłę niż pozostałe 99,9%.

Przydałby się dobry, rozluźniający sex. Tak, znów gdybam o niemożliwym, więc po prostu, zacisnę zęby zamykając się na resztę… tradycyjnie udając mega chamską ignorancję.

Bycie inteligentnym i przystojnym jest beznadziejne, ponieważ, człowiek przyzwyczajony do siebie, oczekuje tego samego od innych. Z drugiej strony… po zastanowieniu się… nie ma drugiej strony.

W przyszłym roku zostanę Mikołajem, z namiarami na wszystkich niegrzecznych chłopców, przynajmniej się nie zanudzę.

„Bitter-sweet memories… that's all I have, and all I’m taking with me.”

PS. Dla ludzi lubiących ten fetysz:
WESOŁYCH ŚWIĄT, dużo zdrowia i pieniędzy, za które kupicie całą resztę.

Z wyrazami katolickiej obojętności (ab)’’’ ;)
 

nienormalny
 
Gryząc wtorek, staram się uspokoić… frustracją rozrywany, biorę kolejny łyk melisy.

Oddychaj… wolno, regularnie, głęboko.



Dzień płynie po niebie, szepcący telefon rozbija ciszę.

Kadry spalonych zdarzeń, popiołem brudzą mózg. Tłumione dźwięki wypierane muzyką… coś jakby litry gorącej kawy wlewane do oczodołów. Przyjemne ciepło zmienione w ból.

Trzy kaloryfery, walczą z chłodem, który zbyt mocno atakuje moją osobę.

Skostniałymi palcami szukam ujścia energii, zastanawiając się nad sensem kolejnego, nieprzemyślanego kroku.

Narastająca presja, powoli mnie zabija. Mam ochotę się puścić. Zapominając o wiecznym trzymaniu fasonu.

Uderzam głową w ścianę… pocierając bolące czoło, budzę swoją fantazję. Widzę pulsujące światłami Tokio, czerwono-niebieskie reklamy, ogromny tłum kroczący ulicami. Smak elektronicznego życia rozpiera moje usta, rdzawym nektarem żłobiąc brodę. Dziesiątki, setki, tysiące… czarnych pobłyskujących oczu uderza w moje plecy. Smuga światła i dźwięku. Fioletowy kolor rozmycia.

„Chciałem być marynarzem, chciałem mieć tatuaże.”

Deszcz czyszczący ciała, ciepło ludzkiego uniesienia… dotyk rodzący dreszcze. Rytmiczny taniec z piorunami.

Piękno wilgotnych włosów, splecionych w ulotnym wyznaniu. Czas stojący w jednym, kruchym wyrzeczeniu. Nienaturalnie satysfakcjonujący seks, który nazywasz kochaniem. Noc, brudząca szarością. I świat, pozbawiony znaczenia.

Oddychaj… rytmicznie, regularnie, bezcelowo.

Tokio zabiera swoje piękno, oddalając się zwolna ode mnie… w nozdrzach jeszcze czuję woń ulicy, mógłbym przysiąc, że było tak blisko, tutaj, głęboko we mnie.

Otwierając swoje powieki, próbuję wytrzeźwieć. Opodatkować swoje marzenia, by nie kusiły prostą ucieczką.

„Podróżować, zwiedzać świat, pięknie żyć, garściami życie brać.”

Chwycić się nadziei z pamięcią nadchodzącego momentu. Wyciągnąć przed siebie rękę, prosząc o asekurację.
  • awatar matrixx: Najważniejsze to nie żałować tego co było. Życie toczy się dalej , czy z nami czy bez nas. Trzeba zacisnąć zęby i iść dalej. :) Powodzenia! Pamiętaj trzymaj fason ;)
  • awatar Mój Anioł Śpi: nie ma co żałować tego, czego nie zrobiliśmy, jeżeli jest czas i chęci można dalej to zrobić
  • awatar gość: You really found a way to make this whole process easeir.
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nienormalny
 
Białym latawcem, dzień odpłynął… a ja, z lekkim otępieniem, próbuję chwycić księżyc. Dreszcz pieszczący moje plecy ginie wędrówką do karku… zamykam swoje oczy.

Porwany tworzoną iluzją, czekam na jakąś wskazówkę. Poza zasięgiem satelitów, bez map Googole’a… które mogły by wskazać właściwy kierunek.

Chłód mieszany z ciepłem wydychanego powietrza. Delikatna bryza napierającej zimy… Kilometry zjadane spacerem. 73 800 gram mojej osoby.



Ożywione nadzieją oczy, emocją skalane myśli.

Niedziela zamknięta szóstką na świadectwie, pysznym naleśnikiem polanym malinowym sosem oraz…

…wiarą w sens drogi kładącej się przede mną.

Zimnym poniedziałkiem witany świat, zaowocował nabyciem prezentów dla rodziców. Jeszcze kilka drobnomieszczańskich fetyszy i… święta możemy wykreślić.

Jeśli Yo!Anna nie zmięknie... sylwestrem w Ostrowie Wielkopolskim zaczynając na nowo.

Całkowicie, nieodwracalnie, ostatecznie.

Chodź, daj rękę bo… widziałeś już ten film. Ten blondynek zagrał w nim.
  • awatar trawiaste tsunami: ;*;*
  • awatar gość: And I was just wondeinrg about that too!
  • awatar gość: And I was just wondeinrg about that too!
Pokaż wszystkie (9) ›
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.